Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: Po teście telewizorów
Udostepnij
Artykuły: Podwójna jakość PRO-TEST: Nr 6 (111) czerwiec 2011
 Po teście telewizorów Po teście telewizorów Podwójna jakość Do testu zakupiono dwa telewizory Sony KDL 32EX500. Nazywają się tak samo, wyglądają tak samo, ale takie same nie są – ich jakość obrazu wyraźnie się różni. Dlaczego?

W teście Sony KDL 32EX500 wypadł świetnie. Mimo to konsumenci zaczęli zgłaszać skargi na ten model. Skargi płynęły głównie z Francji, jako że test, o którym mowa, jest międzynarodowy – wzięły w nim udział prawie wszystkie główne organizacje konsumenckie z Europy. Co takiego stało się telewizorem Sony? Aby to sprawdzić, trzeba było znów kupić ten sam model i ponownie oddać do laboratorium. Co się okazało? Producent zmienił… matrycę.

Gorszy obraz

W teście telewizor Sony KDL 32EX500 uzyskał bardzo dobrą ocenę, głównie dzięki znakomitej jakości obrazu, i to niezależnie od zastosowanego złącza (SCART, HDMI, DVB-T). Ten wynik zachęcił wielu konsumentów w całej Europie do kupienia właśnie tego modelu. Zresztą to właśnie jest cel testów – aby pokazywać najlepsze i najgorsze produkty.

Skargi napływające od konsumentów w ostatnich tygodniach dotyczyły właśnie słabej jakości obrazu trzydziestodwucalowego telewizora Sony. Po ponownym kupieniu tego modelu do testu okazało się, że faktycznie – badacze wykryli w nim kilka różnic w stosunku do poprzednich badań. I tak jakość obrazu obu telewizorów – tego kupionego na samym początku i tego kupionego ponownie – jest taka sama, kiedy patrzymy na ekran siedząc naprzeciw niego. Ale już gdy przesuniemy się nieco w bok, obraz traci na jakości. W pierwszym przypadku strata kontrastu przy kącie patrzenia 46º wyniosła 50%. W drugim, czyli w telewizorze dokupionym później, taka strata kontrastu widoczna jest już, kiedy patrzymy pod kątem 19º! Przy 50º zaś wskaźnik kontrastu spadł z 360 do 85. To oznacza, że kolory przestają być intensywne, biel staje się jasnoszara, a czerń – ciemnoszara. Generalnie obraz już nie jest tak wyraźny, jak wtedy, gdy patrzymy na ekran od frontu. Wygląda trochę, jakby coś go przysłaniało. Widać to na zdjęciu z badań, na którym prezentujemy oba urządzenia. To spory defekt telewizora. W teście oznaczałby obniżenie oceny.

A zatem potwierdziła się słuszność skarg konsumentów – Sony KDL 32EX500 stracił swoją pierwotną doskonałą jakość obrazu. A to za sprawą – jak wykazały badania – zastosowania przez producenta zupełnie innej matrycy. Stąd całkiem inne wyniki w ponownym teście.

Niepowtarzalne modele

Stosowanie innych części w tych samych modelach różnych urządzeń to niestety powszechna praktyka. Ale przedstawiciele Sony zawsze zapewniali, że u nich taka zmiana nigdy nie wpływa na jakość produktu końcowego. Tym razem jednak są dowody na to, że jednak wpływa. Trudno też uwierzyć, że w Sony nie zdawano sobie sprawy z różnic w specyfikacji technicznej obu matryc. Co więcej, trudno było od przedstawicieli Sony uzyskać jakikolwiek komentarz na ten temat. Długo francuski oddział Sony (jako że to właśnie od francuskich konsumentów napływały skargi na jakość obrazu) milczał. W końcu udzielił lakonicznej informacji o tym, że osoby, których problem dotyczy, mogą zgłosić się do firmy, a każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie, aby znaleźć jakieś rozwiązanie.

Producent telewizora nie poinformował niestety, czy problem dotyczy tylko Francji czy może występuje i w innych europejskich krajach. W każdym razie to, co wiadomo do tej pory, to fakt, że pierwszy z testowanych egzemplarzy Sony został wyprodukowany na Słowacji, drugi zaś – o gorszej jakości – w Hiszpanii. W tym pierwszym użyto matrycy Samsung. W drugim mamy do czynienia z matrycą marki Optronics.

Zapytaliśmy w polskim oddziale Sony, które matryce są stosowane w telewizorach dostępnych na polskim rynku. Przedstawiciel Sony nie udzielił nam informacji na ten temat.

Jak więc widać marka czy nazwa modelu wcale nie gwarantują nam, że otrzymamy to, czego byśmy się spodziewali. Nie gwarantują też powtarzalności…