Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: Szampan
Udostepnij
Artykuły: Zastrzeżone bąbelki PRO-TEST: Nr 12 (128) grudzień 2012
 Szampan Szampan Zastrzeżone bąbelki

Szampan – ta nazwa nobilituje: Przyciąga kupujących i przynosi krociowe zyski. Jednocześnie jednak – kusi. I dlatego od wielu lat jest przyczyną licznych sporów.

 

Szampania to najdalej wysunięty na północ region uprawy winorośli w Europie. Rokrocznie, wczesną jesienią w 26 tys. winnic, zajmujących łącznie ponad 31 tys. hektarów, 100 tys. robotników sezonowych pochodzących z różnych krajów przystępuje do winobrania. A uprawiane są tu najcenniejsze szczepy winogron na świecie: pinot noir, meunier i chardonnay.

 

Z jednego hektara zbiera się tu około 12 600 kg owoców. Jednak tylko 11 tys. zostaje przerobione na szampana wprowadzanego od razu do sprzedaży. A co z resztą? Pozostałe 1600 kilogramów winogron z hektara (globalnie daje to około 41 mln butelek) przeznaczone jest do leżakowania, jako rezerwa na wypadek ogromnego popytu. A ten –rzeczywiście jest.

 

Wojna o szampana

 

Spory, konflikty i procesy między reprezentującą szampan na całym świecie państwową instytucją francuską CIVC – Comite Interprofessional des Vins de Champagne a producentami innych trunków, kreatorami mody a nawet… miejscowościami, zajmują co jakiś czas opinię publiczną.

 

Przykłady można mnożyć. Jakiś czas temu na przykład mieszkańcy niewielkiej, bo liczącej 657 osób szwajcarskiej wioski Champagne, leżącej w kantonie Vaud postanowili wnieść sprawę do Trybunału Europejskiego o uzyskanie prawa do produkcji wina, właśnie o nazwie Champagne. W tym celu zawiązali nawet Obywatelski Komitet na rzecz Uznania Gminy Champagne. Sprawa ta nie jest jednak wcale aż taka nowa ani lokalna jak by się mogło wydawać. W 1988 roku rząd Szwajcarii podpisał bowiem porozumienie z Komisją Europejską w Brukseli o zaniechaniu przez Szwajcarów używania tej nazwy od 2003 roku. W tej sprawie wypowiadał się nawet ówczesny francuski prezydent, Jacques Chirac, który stwierdził błyskotliwie, iż różnicą pomiędzy szampanem francuskim a szwajcarskim tkwi w bąbelkach, których tych drugi nie posiada.

 

Nie jest to jednak jedyny spór o prawo do wykorzystywania najbardziej chyba znanej nazwy na świecie. Wojna o szampana wkroczyła nawet do świata mody: W latach 90. poprzedniego wieku roku znany francuski dyktator mody Yves Saint Laurent, wylansował swój nowy zapach – Champagne, który zamknął w buteleczce w kształcie… korka od szampana. Od razu zareagowali francuscy producenci win i wytoczyli proces Laurentowi o kradzież znaku firmowego. Projektant przegrał i perfumy zniknęły ze sklepów.

 

Cenna marka

 

Tego typu spraw, choć może mniejszego kalibru, jest dużo więcej. Zawsze jednak wygrywają producenci tego znakomitego trunku. Udaje się im, ponieważ Comite Interprofessional des Vins de Champagne czuwa. Swoją markę obroniła nawet przed „Szampańskim” z Kraju Rad, które to właśnie za jej sprawą musiało przybrać swojską nazwę „Igristoje”.

 

W tych wszystkich sprawach nie chodzi jednak wcale o to, że producenci szampana boją się konkurencyjnych podróbek. Doskonale zdają sobie sprawę, że ich trunek jest jedyny w swoim rodzaju i właściwie niepodrabialny. Wiedzą także, że nikt przy zdrowych zmysłach wzroku, smaku i powonienia nie pomyli szampana szwajcarskiego czy rosyjskiego z francuskim ani (nie daj Boże) nie zaserwuje swoim gościom flakonu perfum jako aperitifu. We wszystkich tych sprawach chodzi jedynie o markę, która jest nie tylko dobrem intelektualnym, ale także, a może raczej przede wszystkim – przedstawia olbrzymią wartość majątkową.