Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Bogactwo marki PRO-TEST: Nr 3 (31) marzec 2004
Bogactwo marki Markowe rzeczy to rozrzutność czy oszczędność? Reklama usilnie chce nas przekonać, że modne noszenie się jest oznaką zamożności i udanego życia. Czy więc rzeczywiście marka - droga, ale na topie - cieszy się popularnością wśród polskiego społeczeństwa?

Choć firma Adidas swym rodowodem sięga lat 30. XX w., to jednak naszych dziadków nie ogarnął szał na punkcie trzech pasków. Później to się zmieniło i od pewnego czasu niejeden nastolatek oddałby wiele za firmowy znak, który daje mu przynależność do elity.

Nie tylko magia znaczka

- Dla naszej docelowej grupy (15-20 lat) logo ma ogromne znaczenie, bo oryginalne ubranie sprawia, że jest się naprawdę cool. Nie wystarczy jednak nosić jakiejś firmówki, bo liczy się ta, która obecnie jest na topie. Preferencje marki znacznie się przesuwają, aktualnie w sportowej odzieży Nike wyprzedziła Adidasa, co wcale nie znaczy, że za rok nie będzie odwrotnie - wyjaśnia Artur Cieśla, właściciel sklepu Levi’s i Nike w Lublinie.

Widać więc, że rzeczywiście ubiór ułatwia młodym dostęp do środowisk, na których im zależy. Na szczęście z wiekiem chęć szpanu mija i już student kupuje Levi’sowe rzeczy ze względu na ich wysoką jakość. Na tę drugą stronę medalu - lepszy wyrób - zwracają uwagę również klienci po czterdziestce. To ludzie, którzy za czasów PRL-u kupowali spodnie Levi’sa w Pewexach i od tamtej pory znają ich wartość. - O wysokim poziomie naszych wyrobów świadczy także fakt, że na średnio 20 tys. tekstyliów sprzedawanych rocznie, mamy tylko pięć reklamacji. Levi’s nigdy nie walczył z konkurencją przez obniżanie kosztów, bo to pociągnęłoby za sobą pogorszenie jakości - dodaje Artur Cieśla.

Levi’s, Nike, Adidas, Reebok, Puma, Lee to firmy, którym młodzież oddaje hołd. Dla starszych zaś znaczek już się nie liczy, ważna jest wygoda i jakość. Właśnie ze względu na tę drugą w firmowych punktach jest ruch. Jak nas poinformował nasz rozmówca, w jego sklepie jest duże grono stałych klientów, którzy rocznie kupują 30, 40 rzeczy. Ci, którzy nie mogą sobie na to pozwolić czekają na wyprzedaże. Na nich królują studenci. W Levi’sie mawia się nawet: student biedny, ale pan!

Nie tylko komfort stylu

W Polsce jest około 40 sklepów Jackpot & Cottonfield, oferujących odzież przeznaczoną właściwie dla wszystkich, bo jest to styl weekendowy, sportowy, po pracy. - Choć ofertę kierujemy do wszystkich, to nie wszyscy do nas zaglądają, bo wiele osób wciąż odstrasza cena. Z drugiej strony jednak mamy grono stałych klientów: ubierają się u nas markowe panie i panowie, ale także zwykli ludzie, w tym studenci - mówi Joanna Skalska, kierownik sklepu J. & C. w Lublinie. Odzież ta jest dobra jakościowo, bo wykonuje się ją z bawełny lub naturalnych tkanin. Amatorzy tekstyliów oferowanych przez J. & C. podkreślają, że te ubrania ze względu na nikłe domieszki tworzyw sztucznych są łatwe i trwałe w konserwacji. Dodatkowo proponowane wzory i kolorystyka są zgodne z aktualnymi trendami mody. Mimo wielu zalet tej konfekcji, wciąż są klienci, którzy, zbulwersowani ceną, sklep opuszczają. - Specjalnie dla osób mniej majętnych dwa razy do roku prowadzimy wyprzedaże, zaczynamy od 30%, a kończymy nawet na 60% - dodaje Joanna Skalska.

Z drugiej strony zgodnie ze starym przysłowiem: psy tanie mięso jadają, ludzi ubogich nie stać na rzeczy byle jakie. Może więc warto odłożyć na coś droższego, tym samym solidniejszego i trwalszego?

Nie tylko elegancja wyrobu

Bogate kobiety i majętni mężczyźni to wcale nie są okazy obwieszone biżuterią i rażące strojem. To często osoby ubrane skromnie, ale z klasą. Bywa, że ich drobne dodatki kosztują tyle, za ile szary obywatel kupiłby sobie kurtkę, spodnie, buty i klika innych rzeczy. Tacy panie i panowie preferują drogie marki. - Jest dużo pań, które kupują drogą odzież, bo tylko w takiej czują się dobrze. Często jest tak, że elegancka pani nie chce nawet przymierzyć czegoś ładnego, ale mniej znanej firmy - tłumaczy Bogumiła Woronko, specjalista ds. handlu salonu Ada i Adam w Lublinie.

Marki preferowane przez zamożne panie i statecznych panów to przede wszystkim: Gerry Weber, Hucke, Bassler, Pierre Cardin, Lui Witou, Luigi Botto, Hugo Boss, Paco Rabanne, Carl Gross, Bugatti, Kappa. - Klienci sięgający po ubrania z górnej półki, robią to dla siebie, tu nie ma szpanu metki, jak w młodzieżowej odzieży firmowej. Logo nie jest afiszowane, wyrób sam o sobie świadczy - dodaje Bogumiła Woronko.

Panie w komplecie marki Gerry Weber to wytworne damy szczycące się komfortem tkaniny, oryginalnością i dokładnością wyrobu. Panowie z kolei w garniturze Carla Grossa to okazali biznesmeni z firmowymi dodatkami w postaci portfela, paska, neseseru, parasola i butów. Niestety, jak podkreśla nasza rozmówczyni, wciąż jest mnóstwo osób, które z tej luksusowej oferty nie korzystają. Z powodu wysokiej ceny oczywiście.

Nie tylko oryginalność zapachu

W parze z markową odzieżą idą firmowe aromaty, których wartość doceniają coraz większe rzesze. - Mężczyźni często kupują prawdziwe perfumy jako prezent, wybierają wtedy marki typu Dior, Chanel, Lancôme, Guerlain, Armani - wyjaśnia Justyna Janiak, konsultant w perfumerii Marionnaud w Lublinie.

Oryginalne perfumy, wody perfumowane, kosmetyki do kąpieli tworzą aurę luksusowego aromatu. Lubiane są: nuty korzenne, drzewne, woń jaśminu, róż. Perfumy poza swą wyjątkowością, mają bardzo znamienny wpływ na nasze zachowanie. Odpowiednie typy pomagają w spokojnym śnie, łagodzą napięcie, poprawiają kondycję. Mimo ich kojącego i uwodzicielskiego wpływu wciąż wielu z nas odstrasza cena, bo na przykład za mały flakonik perfum Christian Dior Dolce Vita trzeba zapłacić około 400 zł. - Oryginalne perfumy są tak drogie, bo płatki kwiatów zbiera się ręcznie, a na drobny flakonik czystej esencji potrzeba wagon kolejowy płatków róż. Droga do uzyskania zapachu jest naprawdę długa i mozolna, stąd taka cena - tłumaczy Justyna Janiak. Oryginalne perfumy jednak warto kupować, bo ich komponenty sprawiają, że zapachy po prostu żyją. Ten sam aromat na każdym ciele pachnie inaczej. Woń prawdziwych perfum utrzymuje się długo i przyjemnie pobudza zmysły. Podróbki są mdłe, szybko wietrzeją i w efekcie zużywa się ich trzy razy więcej. - Lepiej przez trzy miesiące zrezygnować z taniego zapachu, by z odłożonych pieniędzy kupić sobie prawdziwe perfumy - podpowiada Justyna Janiak.

Choć mnóstwo osób zna zalety firmowej konfekcji i perfum, niestety wciąż nie może się nimi szczycić. Cena oryginalnych produktów nie jest dziwna, dziwnie inna jest zawartość polskich portfeli. Nie da się jednak niestety specjalnie dla nas produkować tańszych Mercedesów klasy S...

Niewolnicy metki

O komentarz poprosiliśmy dr Urszulę Kusio z Zakładu Socjologii Kultury i Wychowania Instytutu Socjologii UMCS w Lublinie.

ŚK: Dlaczego ludzie kupują markowe rzeczy?
UK: Jest kilka powodów, które dyktują osobom młodym, starszym i coraz częściej dzieciom nieodpartą chęć posiadania firmowej odzieży. Pierwsza kwestia to sugestia z przeszłości związana z jakością, że jeżeli coś jest markowe, to na pewno lepiej wykonane. Z drugiej strony ludzie kupują markowe rzeczy, bo coraz częściej to, co posiadamy jest nośnikiem naszego statusu społecznego. Jeżeli mamy coś drogiego to znaczy, że mamy pieniądze. Skoro je mamy, to jesteśmy lepsi i ważniejsi. Jeśli zaś kupujemy coś drogiego, by dzięki temu czuć się wartościowszym od innych, to już jest przejaw snobizmu.

ŚK: Dlaczego tak wielu ludzi tylko w drogich, markowych rzeczach czuje się dobrze?
UK:
Są różne kompleksy i różne sposoby ich leczenia. Jeżeli ktoś ma niskie mniemanie o sobie, zachwiany system wartości i czuje, że nie ma nic do zaoferowania, to pójdzie za namową reklamy. Zacznie nabywać markowe rzeczy, będzie mu się wydawało, że lepiej się w nich prezentuje i komfortowo czuje. Jednak to tylko wydawanie, a ubrania to zwykła powierzchowność.

ŚK: Co lub kto przyczynił się do powstania szpanu metki wśród młodzieży?
UK:
W takie snobizmy dzieci bezwzględnie wbijają rodzice, bo to oni decydują, czy kupią firmową czy zwykłą kurtkę z hipermarketu. Dziecko stało się symbolem naszego statusu społecznego, więc wielu rodziców wychodzi z założenia, że ich pociecha nie może mieć byle jakich spodni, bo co powiedzą sąsiedzi, znajomi. Dostęp do pewnych środowisk za pomocą metki, akceptowanie dzięki metce, to nie są normalne zachowania. Myślę jednak, że to będzie się powoli zmieniać, bo już sama młodzież zaczyna być tym zmęczona.