Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Koronkowa robota - stringi z Koniakowa PRO-TEST: Nr 5 (33) maj 2004
Koronkowa robota - stringi z Koniakowa Skandal niemal zawsze się opłaca. Zła czy dobra sława skutkuje zainteresowaniem konsumentów. Afera wokół koniakowskich stringów paradoksalnie wyszła na dobre całemu koronkowemu biznesowi. Klienci przy okazji kontrowersyjnych stringów przypomnieli sobie o sprzedawanych we wsi przepięknych serwetach i obrusach.

Afera większa niż rządowe


Ludzie w Koniakowie, beskidzkiej wsi położonej na wysokości 800 m n.p.m nie żyją wcale konfliktem podsycanym przez media. Choć kontrowersyjne stringi przebojem wtargnęły do asortymentu tutejszych wyrobów, dla ich wytwórców niewiele się zmieniło: wciąż w prawie każdym domu babki, matki i ich córki ręcznie wyrabiają koronkowe dzieła sztuki.

Podobno stringi robi się w Koniakowie już od dwóch lat, jednak dopiero od niedawna stały się sztandarowym produktem regionu. Jak mówią, pierwsze zrobiła Anna Kukuczka, która opuściła wieś wychodząc za mąż za Niemca. Ktoś podpatrzył, ktoś inny przyniósł do galerii Tadeusza Ruckiego. Prawdopodobnie nikt wtedy jeszcze nawet nie przypuszczał, ile zamieszania wokół wsi spowoduje ta skąpa bielizna.

Marketing po beskidzku

Mimo renomy, zyski ze sprzedaży tradycyjnych wyrobów są niewielkie. Turyści odwiedzający wieś podziwiają misterne rękodzieło, rzadko jednak decydują się na jego zakup. Zmienił się sposób dekorowania wnętrz i coraz rzadziej w mieszkaniach widuje się koronkowe obrusy czy serwetki. A tych, którzy gustują w koronkowym stylu, niejednokrotnie nie stać na zakupy w koniakowskich galeriach-sklepach. Tradycyjne heklowanie koronek to zajęcie trudne i czasochłonne, co nie pozostaje bez wpływu na cenę wyrobów. Jednak każdy, kto choć raz widział koronki z Koniakowa, wie, że są warte każdej zapłaconej za nie złotówki.

Pokolenie młodych koronczarek nie jest już w stanie zapracować na własne utrzymanie wyrobem serwet i obrusów. Moda napędza rynek - zapotrzebowanie na tradycyjną koronkę nie jest tak duże jak kiedyś, stringi zaś to prawdziwy hit. Dzięki nim w Koniakowie znowu zarabia się na koronkach! - To się po prostu opłaca - twierdzą zgodnie Tadeusz Rucki, urzędujący w galerii Chata na szańcach i młode koronczarki z Koniakowa zajmujące się wyrobem stringów. Do Koniakowa zjeżdżają się turyści z całej Polski zobaczyć kontrowersyjny produkt. Stringi sprzedają się jak świeże bułeczki. Kupuje przede wszystkim młodzież, ale nie tylko.

Duma i uprzedzenia

Tradycyjne mistrzynie heklowania, jak Helena Kamieniarz, nie narzekają na brak zainteresowania. Koronczarki wyrabiają
Moda napędza rynek - zapotrzebowanie na tradycyjną koronkę nie jest tak duże jak kiedyś, stringi zaś to prawdziwy hit. Dzięki nim w Koniakowie znowu zarabia się na koronkach!
serwetki przeróżnej wielkości i kształtów, kołnierzyki, rękawiczki, obrusy i kapy, a także bluzki i sukienki, ale nie stringi. Na specjalnie zamawiane u nich wyroby klienci czekają długie miesiące. Licząca przeszło 200 lat historia koniakowskiej koronki nie zna jednak jej zastosowania do wyrobu bielizny. Pomysł ten budzi sprzeciw tradycyjnych koronczarek. - Jak to tak można...To hańba i poniżenie dla koniakowskiej koronki - protestuje pani Helena wraz z mężem. I trudno się dziwić temu oburzeniu starszego pokolenia. Koronkowym cudom jak dotąd przyświecały tylko szczytne cele: w tutejszym kościele zdobią one ołtarz i szaty księdza, a wyrabiany aż przez pół roku obrus, ofiarowano Ojcu Świętemu podczas jego wizyty w Polsce w 1995 r. Koniakowskie dzieła sztuki zamawia gabinet prezydenta, a na specjalne zlecenie twórczynie ludowe wykonały kamizelkę dla Jolanty Kwaśniewskiej. Pani Helena ma w swoich zbiorach liczne odznaczenia. Kolejne władze państwowe doceniają jej osiągnięcia. Krzyże zasługi przyznane przez Wojciecha Jaruzelskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego leżą w jednej gablocie. Z kraju i świata napływają do państwa Kamieniarzów zaproszenia na wystawy i konkursy. Sława i prestiż - choć wielkie - nie wystarczą jednak, by utrzymać całą wieś.

Stosunki międzynarodowe

Tradycyjne koniakowskie koronki rozsławiły wieś nie tylko na całą Polskę, ale także w świecie. Rękodzieło Heleny Kamieniarz doceniły muzea i klienci indywidualni między innymi w Niemczech, Austrii, Francji, Włoszech, Szwajcarii, Australii czy w Stanach Zjednoczonych. Ze swoimi wyrobami odwiedziła tak wiele miejsc, że wraz z mężem mają poważny kłopot, aby je wszystkie wymienić.

Sensacyjna wieść o koronkowych stringach roznosi się szybko. O stringach z Koniakowa piszą gazety, do wsi zjeżdżają kolejne ekipy telewizyjne: była TVP, niemiecka ZDF a ostatnio nawet... Japończycy! Państwa Kamieniarzów męczą ciągłe wizyty reporterów, którzy nieustannie odrywają ich od pracy. Pan Rucki z uśmiechem wita wszystkich zainteresowanych - zwłaszcza media, które ochoczo dostarczają mu darmowej reklamy.

Do wyboru, do koloru

Tradycyjne wyroby z koniakowskiej koronki dostępne są tylko w dwóch kolorach: białym i beżowym. Stringi natomiast wyrabia się w szerokiej gamie barw. Podstawowe trzy: biała, czarna i czerwona uzupełnia wachlarz kolorów pastelowych: niebieski, seledynowy czy beżowy. Nici można dowolnie łączyć, choć wciąż najlepiej sprzedają się te jednokolorowe. Staniki i stringi wiązane są sznureczkami, bielizna jest więc uniwersalna pod względem wielkości.

Stringi najlepiej kupować bezpośrednio w Koniakowie. Gwarantuje to autentyczność produktu i odpowiednio niższą cenę (mimo starań stringi z Koniakowa nie uzyskały atestu rękodzieła artystycznego, co w praktyce oznacza, że handlujący nimi sprzedawcy muszą zapłacić zamiast 3% aż 22% podatku VAT). Wyrabiane blisko przez półtora dnia stringi, w zależności od wzoru i koloru, kosztują od 30 do 40 zł. Podobnie staniki. Przy zakupie co najmniej kilku par można wytargować u sprzedawcy zniżkę.

Galerię stringów można obejrzeć w internecie i zamówić je telefonicznie lub wysyłając e-mail. Internetowy sklep jeszcze nie został uruchomiony choć biorąc pod uwagę ogromne zainteresowanie - to tylko kwestia czasu. Przesyłka, w zależności od aktualnej liczby zamówień, dostarczana jest pocztą kurierską pod wskazany adres, w terminie od trzech do 10 dni.

W Koniakowie czekają na propozycje współpracy firm i sklepów zajmujących się sprzedażą i dystrybucją bielizny. Na razie swoje nici zaproponowała koronczarkom łódzka "Ariadna". Kto wie, może produkcja stringów wspomoże rodzimą produkcję…

Kup pan stringi

Zdania na temat tego, czy powinno się z koniakowskiej koronki wyrabiać stringi czy nie są podzielone i trudno odmówić racji którejkolwiek ze stron. Koronkowe stringi z Koniakowa są jednak kolejnym dowodem na to, że w warunkach bezwzględnej gospodarki wolnorynkowej liczy się tylko ten produkt, który można dobrze sprzedać, nawet kosztem naruszenia tradycji.

Koronkowych afer to jeszcze nie koniec! Po damskich stringach przyszła pora na bieliznę dla panów. Na odważnych czeka męska wersja koronkowych stringów, nieco bardziej nieśmiałym pozostaje zwiedzanie lub kupno upominków dla żon. Pan Rucki tajemniczo zapowiada kolejne rewelacje. - Nie powiem, bo nie będzie afery! - z humorem ucina dalsze pytania. O koniakowskiej koronce pewnie niedługo znowu będzie głośno...