Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Prawa niemieckiego konsumenta PRO-TEST: Nr 4 grudzień 2001
Prawa niemieckiego konsumenta Niemcy stawiają na jakość

Państwo niemieckie bardzo dba o konsumenta. Do tego stopnia, że dawne Ministerstwo Wyżywienia, Rolnictwa i Lasów zamieniono w Niemczech na Ministerstwo Ochrony Konsumenta, Wyżywienia i Rolnictwa. Dlaczego? Bo od czasu kryzysu związanego z chorobą szalonych krów prawa konsumenta w Niemczech są najważniejsze. Teraz priorytetem nowego ministerstwa jest ich ochrona.

Minister ds. ochrony konsumentów, Renate Kónast, realizuje plan "prewencyjnej ochrony konsumentów" pod hasłem "jakość zamiast ilości".
- Należy kierować się opinią konsumenta - powiedział kanclerz Gerhard Schróder już na początku afery wywołanej przez BSE.
- Głównym kierunkiem działania nowego ministerstwa musi być nie zysk producentów, lecz bezpieczeństwo w aspekcie wyżywienia obywateli.
- Należy znaleźć alternatywę dla wielkich ferm zwierzęcych, zatruwających naturalne Środowisko - stwierdziła Kónast.

Przewiduje, że za dziesięć lat, po pierwszym etapie przeobrażeń, piąta część globalnej produkcji Środków żywnościowych w Niemczech będzie pochodzić z ekologicznej gospodarki rolnej. Dziś ekologiczne gospodarstwa stanowią jedynie 2,6% użytkowanych rolniczo powierzchni. W Unii Europejskiej ułamek ten wynosi jeszcze mniej, bo 1,7%. Jednak żywność z ekologicznych gospodarstw zyskuje w Niemczech coraz więcej zwolenników. Podczas gdy zbyt wołowiny zmalał o 50%, ekologiczne rzeźnie sprzedają o 30% więcej wołowiny. Popyt wzrósł, mimo że ceny są o 30% wyższe niż ceny mięsa z konwencjonalnego uboju.

Sądy przeciw nieuczciwości

Państwo niemieckie robi wszystko, by zapewnić maksymalną ochronę konsumentom, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo żywności. Jednak problemy konsumenckie wiążą się nie tylko z żywnością - nawet w czasie afery z BSE jest wiele innych spraw do rozwiązania. Co wtedy? Konsument niemiecki może się z nimi zwrócić do jednej z wielu organizacji konsumenckich, które specjalizują się w rozwiązywaniu problemów z danego zakresu. I tak np. jeśli konsument trafił na nieuczciwego ubezpieczyciela, z pomocą przyjdzie mu Federalny Nadzór ds. Ubezpieczeń; jeżeli natomiast ma problemy z wynajmowaniem mieszkania, znajdzie cały szereg organizacji chroniących jego prawa. Z kolei ADAC to organizacja, która zajmuje się sprawami kierowców. To oczywiście tylko część z licznych państwowych i prywatnych organizacji, w których konsument niemiecki znajdzie pomoc. Kiedy już wystąpi jakiś spór, organizacje konsumenckie mogą w imieniu konsumenta skierować sprawę do sądu. Niemcom łatwiej niż Polakom zdecydować się na obranie drogi sądowej, ponieważ mają możliwość wykupienia ubezpieczenia, obejmującego sprawy prawne. Takie ubezpieczenie dla całej rodziny kosztuje 300 - 400 DM rocznie i pokrywa wszelkie koszty związane z procesem. Konsument niemiecki mniej więcej po sześciu miesiącach zna orzeczenie sądu, podczas gdy w polskim sądzie rozprawa trwa kilka lat.

Walka z piratami

Do poważniejszych problemów na rynku w Polsce należy podrabianie marek. W Niemczech za piractwo grożą bardzo duże kary. Oryginalna marka jest przez niemieckie prawo mocno chroniona. - Nie wyobrażam sobie w Niemczech tego, co się dzieje na Stadionie X-lecia w Warszawie - mówi Jens Mader, aplikant prawa z Niemiec. - Jeśli ktoś już kopiuje płyty CD, to najwyżej dla siebie albo dla znajomych, ale nie na sprzedaż. Czemu Niemcy zawdzięczają brak problemu podróbek? Skutecznej działalności organów państwowych. Firmy oczekują owej skuteczności od państwa, bo inaczej nie zarobią. A państwo wie, że jeżeli firmy nie zarobią, to nie będą mogły zapłacić podatków i wtedy ono poniesie straty - w ten sposób koło się zamyka. Niemcy mają liczne ustawy, które chronią prawa konsumentów. Ale ustawa nie wystarczy - bez szybkiego działania sądów i skuteczności innych organów państwowych ochrona konsumenta nie byłaby tak dobra. Poważną rolę odgrywa konkurencja. Na rynku jest dużo ofert i tylko najlepszy wygrywa walkę o klienta. W takiej sytuacji oszukiwanie jest niemożliwe. Nieuczciwa firma od razu zniknie z rynku i zastąpią ją te, które działają uczciwie. Co więcej, konkurencja sprawia, że producenci dobrowolnie oferują konsumentowi lepsze warunki niż te, zagwarantowane ustawą, np. z własnej woli wydłużają obowiązkowy sześciomiesięczny okres gwarancji. Przed Świętami Bożego Narodzenia natomiast dają swoim klientom możliwość wymieniania zakupionych towarów.

Niemcy ufają testom

Państwo niemieckie zadbało o to, aby każdy konsument, który pragnie dokonać jakiegoś zakupu i stoi przed trudnym wyborem, mógł zajrzeć do testów wszelkich możliwych towarów i dowiedzieć się, co jest naprawdę dobre. Zajmuje się tym publiczna fundacja Stiftung Warentest, która wydaje "Test". - Znam dużo Niemców, którzy czytają ten miesięcznik zanim kupią coś droższego - przyznaje Jens Mader. - Większość Niemców ufa testom, więc firma, która dobrze w nich wypadnie, może sprzedać dużo więcej, i odwrotnie. Miesięcznik informuje o różnych produktach i usługach, inne gazety są bardziej wyspecjalizowane (np. "Bild Komputer" porusza tylko tematy związane z komputerami). Jest rozprowadzany w całych Niemczech, a jego nakład wynosi 647 000 egz. (kosztuje 7,10 DM). Dla "Testu" nie ma prawdziwej konkurencji, bo to czasopismo niezależne. Nie zamieszcza reklam, podaje konsumentowi obiektywne informacje. Wiele innych pism wydaje wprawdzie dodatki o tematyce konsumenckiej, ale ponieważ należą one do prywatnych wydawców, zamieszczających reklamy, mogą mieć powiązania z firmami, o których piszą.

Ciotka Emma pokonana przez supermarkety

Niemcy aż 80% produktów żywnościowych kupują w supermarketach. Głównym powodem zamiłowania Niemców do tego typu sklepów są niskie ceny, szczególnie w sieci Aldi. Jakość produktów w Aldim wcale nie odbiega od jakości towarów z innych sklepów. Skąd więc tak niskie ceny? Otóż Aldi kupuje towary w ogromnych ilościach, i to on dyktuje ceny producentom. Ci ostatni wiedzą, że jeśli Aldi zrezygnuje z ich usług, to stracą bardzo ważnego klienta. Polacy znają niemiecką sieć supermarketów, która w Niemczech występuje pod różnymi nazwami: w Brandenburgii nazywa się Kaufland, podczas gdy w sąsiedniej Meklenburgii - jest Hitem, tak samo jak w Polsce. Małe sklepy w centrum miasta nie mają najmniejszych szans w konkurencji z supermarketami. W latach 50. Niemcy nazywali takie sklepy Tante Emma Laden, czyli sklepy ciotki Emmy. Panowała w nich sympatyczna atmosfera, sprzedawczyni znała swoich klientów, więc nie było takiej anonimowości jak w supermarkecie. W Polsce wciąż jeszcze możemy wstąpić do osiedlowego sklepiku, ale w Niemczech sklepy ciotki Emmy zniknęły w latach 70., kiedy zaczęły powstawać supermarkety.
- Każdy domaga się promocji i wysokiej jakości za najniższą cenę - ubolewa minister ds. ochrony konsumentów, Renate Kónast. W 1950 r. czteroosobowa rodzina, mieszkająca w Niemczech, wydawała na żywność połowę z kwoty wydatków przeznaczonych na konsumpcję, dzisiaj wydaje zaledwie 15%. Supermarkety obniżają standardy jakości na rzecz niższych cen. Tymczasem autorzy nowej polityki rolnej i ochrony praw konsumentów stawiają na jakość: - Przełom w rolnictwie nastąpi dopiero wtedy, kiedy wszystkie, a w szczególności wielkie sieci sklepowe staną do walki konkurencyjnej, oferując nie najniższe ceny, lecz największy wybór wartościowych produktów - uważa pani minister.
- Zdrowe produkty muszą zapełnić regały supermarketów i być dostępne dla każdego - dodaje.

Niedzielne zakazy

W Niemczech nie wybierzemy się na zakupy w niedzielę ani późnym wieczorem. Zakaz handlu w niedziele, który w Polsce co jakiś czas wywołuje spory polityczne i Światopoglądowe, w Niemczech obowiązuje od bardzo dawna. Ta stara ustawa wzięła się z tradycji chrześcijańskich państwa niemieckiego i mimo ostrej krytyki liberałów obowiązuje do dzisiaj, choć w coraz mniej restrykcyjnej formie (np. stacje benzynowe czynne są całą dobę i sprzedają nie tylko benzynę). Poza tym na osłabienie zakazu wpływa Unia Europejska. Ludzie mieszkający na obszarach przygranicznych jeżdżą na zakupy do Francji, Belgii, Holandii. To powoduje straty dla gospodarki niemieckiej. - Myślę, że właśnie z tego powodu ograniczenia w handlu zostaną zniesione - uważa Jens Mader, aplikant prawa z Niemiec. Teraz nieco wydłużono czas otwarcia sklepów: supermarkety mogą być czynne do 20.00, a mniejsze sklepy - do 18.00. Przed Świętami Bożego Narodzenia sklepy są otwarte nawet w niedzielę i pracują nieco dłużej.

Niemieckiego konsumenta chronią ustawy, które wynikają z przepisów Unii Europejskiej:

1. Ustawa o ogólnych warunkach zawierania umów między konsumentem a firmą zabrania firmom stosowania pewnych strategii, w wyniku których klient może zostać zaskoczony. Ustawa ta chroni np. konsumenta, który podpisał umowę, zawierającą fragment dopisany małymi literami (drobną czcionką zazwyczaj dopisane jest to, co ma umknąć uwadze konsumenta, ponieważ jest dla niego niekorzystne).
2. Producent ponosi odpowiedzialność za wadę produktu bez względu na to, czy wada powstała z jego winy, czy też nie. Ustawa ta zmusza producentów do bardzo dokładnego przetestowania swoich wyrobów, zanim znajdą się one na półkach sklepowych.
3. Ustawa chroniąca osoby podejmujące decyzje o zakupie bez większego namysłu. W ciągu tygodnia od daty podpisania umowy można zrezygnować z towaru. Co więcej, sprzedawca musi zawrzeć w umowie specjalne pouczenie o tym prawie. Kupujący składa podpis nie tylko pod umową, ale też pod pouczeniem. Jeżeli pouczenia nie było, klient ma aż rok na zrezygnowanie z zakupu (przez ten czas może oczywiście korzystać z zakupionego towaru).
4. Ustawa chroniąca konsumenta, który robi zakupy na raty, np. jeśli zakupił samochód, a po tygodniu zorientował się, że jednak go na taki zakup nie stać, może odstąpić od umowy kupna.