Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Federacja Konsumentów - przewodnikiem w świecie konsumenta PRO-TEST: Nr 1 (5) styczeń 2002
Federacja Konsumentów - przewodnikiem w świecie konsumenta Mamy nadzieję, że comiesięczne spotkania z Państwem na łamach "Świata Konsumenta" pozwolą nam lepiej się poznać. W ciągu dwudziestu lat naszej działalności wielu konsumentów szukało pomocy u naszych prawników. Czasem wystarczała rzetelna informacja, w innych przypadkach, niestety, spory musiał rozstrzygać sąd. Dla wielu konsumentów droga, którą muszą przejść, by wyegzekwować przysługujące im prawa, jawi się jako ciernista, a walka - z góry skazana na niepowodzenie. Niektórzy uważają, że lepiej machnąć ręką niż ją podjąć.

Czy wszyscy musimy być prawnikami?

Nigdy nie należy rezygnować, bo po drugiej stronie lady najczęściej stoi taki sam człowiek jak my i często można zażegnać konflikt, wyjaśniając przysługujące stronom prawa i obowiązki. Zanim zaczniemy myśleć o sądzie, jako jedynej drodze rozstrzygnięcia problemu, warto dowiedzieć się, jak ten problem wygląda w świetle obowiązującego prawa. Tym bardziej że polskie przepisy prawne, dotyczące spraw konsumenckich, w ostatnim czasie bardzo się zmieniły - są zdecydowanie bliższe tym, które obowiązują w rozwiniętych krajach europejskich i lepiej dopasowane do nowej sytuacji rynkowej. Czy oznacza to, że wszyscy musimy być prawnikami, by nasze zakupy albo też podpisane przez nas umowy, zamówione usługi czy tysiące innych, codziennych sytuacji były źródłem satysfakcji, a nie stresu i kłopotów? Oczywiście że nie, ale znajomość przepisów ułatwia życie. Przepisy ruchu drogowego nie pozwalają nam wkroczyć na jezdnię na czerwonym świetle. Tak samo jest w świecie konsumenta - poczujemy się bezpiecznie, jeśli będziemy postępowali według reguł, opartych na wiedzy i informacji. Kontakty ze sprzedawcą, usługodawcą, bankiem czy ubezpieczycielem staną się łatwiejsze i na pewno mniej stresujące. Czerwone światło powinno się zapalić, dając nam czas do namysłu, szczególnie wtedy, gdy decyzja związana jest z dużym ryzykiem, np. finansowym. Czas poświęcony na sprawdzenie daty na wieczku jogurtu również może uchronić nas przed przykrymi konsekwencjami.

Zanim kupisz dziecku zabawkę

Nawet najlepsze przepisy prawne nie zwalniają nas od myślenia. Co należy wziąć pod uwagę, kupując dziecku zabawkę? Często kierujemy się estetyką, rzadziej bierzemy pod uwagę bezpieczeństwo. A zabawka przede wszystkim powinna być bezpieczna, oprócz tego odpowiednio dobrana, musi uwzględniać wiek dziecka, jego zainteresowania, a także typowe zachowania, uzależnione od etapu jego rozwoju. Warto, aby o tym wszystkim pamiętali rodzice, a przede wszystkim producenci.
Już na etapie projektowania zabawki ważna jest wyobraźnia. Trzeba zastanowić się, co dziecko będzie z tą konkretną zabawką robiło. Od tego zależy konstrukcja, dobór materiałów, montaż elementów. Do każdego egzemplarza, jeśli to konieczne, załącza się instrukcję obsługi i montażu. Na opakowaniu powinny się znaleźć ostrzeżenia, a także oznakowania, które jasno informują o przeznaczeniu zabawki dla określonej grupy wiekowej.
Nie tylko zabawka musi spełniać wymagania związane z bezpieczeństwem. Dotyczy to także opakowania. Powinno być ono pozbawione jakichkolwiek zagrożeń. Mówią o tym przepisy prawne i nowe rozporządzenia, obowiązujące od początku 2001 roku, wydane do Ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktu, a także wcześniejsza obowiązkowa i obszerna norma, poświęcona w całości bezpieczeństwu zabawek.
To dobrze, że są takie przepisy. Nie musimy ich znać, ale mamy prawo oczekiwać, że będą respektowane. W związku z tym możemy być pewni, że to, czym bawią się nasze dzieci, jest bezpieczne. Oczywiście, przy zastrzeżeniu, że dobraliśmy zabawkę odpowiednią do wieku, a nie np. "na wyrost".

Dlaczego misiowi wypadają oczy?

Dlaczego do pluszaków, futrzastych zwierzaków, lalek-przytulanek producenci przyczepiają metki, na których znajdziemy informację, że są przeznaczone dla dzieci od lat trzech? Przecież polska norma, obowiązkowa (a nie jest wcale dużo tych obowiązujących producentów norm), nakazuje traktować je jako zabawki od "O", czyli przeznaczone dla absolutnych maluchów.
Na wytwórcę nałożono wiele obowiązków. Jeżeli chce produkować zabawki tego typu i sprzedawać je w sklepach, na bazarach i w innych punktach handlowych, muszą one spełniać odpowiednie wymagania. W ogromnym skrócie - powinny być tak produkowane i pakowane, by były całkowicie bezpieczne dla najmłodszego dziecka. Nie jest to być może łatwe, ale w grę wchodzi zdrowie i życie maluchów!
Nasze badania, przeprowadzone po wejściu w życie obowiązującej producentów normy, wykazały, że sprzedawane zabawki pozostawiają wiele do życzenia. Niektóre rozpadają się, wypadają z nich elementy, którymi dziecko może się udławić. Materiał, zastosowany w produkcji zwierzaków, mechaci się przy głaskaniu, wyłażą z niego kłaki, którymi maluch może się udławić. Takie wady dyskwalifikują pluszowe zabawki.
Od czasu do czasu przeprowadzamy badania, punkty sprzedaży kontroluje także Inspekcja Handlowa. Zauważyliśmy sporo uchybień co do oznakowania. Dlaczego producent nieprawidłowo oznakował zabawki? A może nie spełniają one normy? Może zwolnił się z obowiązujących badań i wyprodukował pluszaki z nieodpowiedniego materiału?

Prawo sobie, rynek bez zmian

Wiadomo, że starsze dziecko nie weźmie maskotki do buzi, więc najłatwiej zamieścić na metce informację, że zabawka jest przeznaczona dla dzieci od lat trzech. Ale przecież tego typu produkt powinien być bezpieczny dla malucha. Więc jak mamy rozumieć taką informację? Maskotka jest bezpieczna czy też nie? Lepiej byłoby, gdyby producent dołożył starań, przebadał ją tak, jak nakazuje prawo i oznakował prawidłowo. Nie mielibyśmy tego typu wątpliwości.
Liczymy na Państwa sygnały, dotyczące oczywiście nie tylko takich zabawek, jak wcześniej opisane, ale wszystkich, które wzbudziły wątpliwości, co do ich bezpieczeństwa.



Żadna instytucja kontrolująca nie jest w stanie przebadać i sprawdzić wszystkich produktów. Nawet najlepsze prawo nie będzie działało w praktyce, jeżeli my - konsumenci - nie włączymy się aktywnie w jego egzekwowanie, wyrażając swoje niezadowolenie z jakości i bezpieczeństwa różnego rodzaju towarów.

Każda zabawka powinna być dla dziecka źródłem radości i stanowić okazję do przyjemnej, bezpiecznej zabawy. O to muszą zadbać nie tylko producenci i sprzedawcy, ale także rodzice. Znamy własne dziecko i wiemy, że jest bardzo pomysłowe. Dlatego zanim kupimy zabawkę, oczyma wyobraźni powinniśmy zobaczyć nasze dziecko w akcji. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa, lepiej zrezygnować z zakupu.

Zabawką jest produkt zaprojektowany lub przeznaczony do zabawy dla dzieci do 14 lat.

Zabawkami nie są:
- dekoracje choinkowe i świąteczne
- precyzyjne modele dla kolekcjonerów
- sprzęt do zbiorowego używania na placach gier i zabaw
- sprzęt sportowy
- sprzęt do pływania i nurkowania na głębokiej wodzie
- lalki ludowe
- zabawki komercyjne instalowane w miejscach publicznych, w tym automaty do gier
- puzzle złożone z więcej niż 500 elementów
- broń pneumatyczna
- sztuczne ognie, z wyjątkiem kapiszonów przeznaczonych do stosowania w zabawkach
- proce i katapulty
- zestawy strzałek z metalowymi końcami
- elektryczne piekarniki, żelazka i inne miniatury zasilane napięciem nominalnym przekraczającym 24V
- produkty zawierające elementy grzejne, używane pod nadzorem dorosłych w celach edukacyjnych
- pojazdy z silnikami spalinowymi
- zabawki z silnikami parowymi
- rowery sportowe lub przeznaczone do jazdy po drogach publicznych
- zabawki wideo podłączane do urządzeń zasilanych napięciem powyżej 24V
- smoczki
- wierne kopie broni palnej i biżuteria dla dzieci.


[centem]Federacja Konsumentów

Rada Krajowa
Pl. Powstańców Warszawy 1
Sekretariat: (22) 827 11 73, fax 827 90 59
www.federacja-konsumentow.org.pl
e-mail: biuro@federacja-konsumentow.org.pl



porady_prawne@federacja-konsumentow.org.pl
rzecznik@federacja-konsumentow.org.pl