Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Rysa zamiast wskazówki - Listy PRO-TEST: Nr 11 (15) listopad 2002
Rysa zamiast wskazówki - Listy Czego możemy spodziewać się po nowym zegarku? Że będzie działał przez długi czas, a jedyne, co może wymagać interwencji, to wyczerpana bateria. Pozory mylą.

Zegarek firmy Q&Q kupiłam w sklepie Apollo Electronics. Nie oczekiwałam niczego wspaniałego, bo czego można się spodziewać po zegarku za 50 zł? Ale nie przypuszczałam też, że tak szybko przestanie działać. Niestety, już w drugim tygodniu użytkowania odpadła wskazówka sekundnika, co spowodowało zatrzymanie się całego mechanizmu. Po 18 dniach od daty zakupu udałam się do sprzedawcy, by zgłosić reklamację. Ta została oczywiście przyjęta, a naprawa miała trwać do 14 dni. Jednak pozbawiona zegarka, musiałam zakupić kolejny - zrobiłam to w tym samym sklepie, w dniu zgłoszenia reklamacji. W związku z tym poprosiłam o adnotację w karcie zgłoszenia reklamacji - jest tam specjalne miejsce na takie uwagi - by zamiast zegarka zwrócono mi pieniądze. Sprzedawczyni zapewniła, że taka możliwość istnieje i jak tylko przyjdzie rozpatrzona reklamacja - da znać. Po około dwóch tygodniach sklep poinformował mnie, że mogę zgłosić się po naprawiony zegarek. Okazało się, że odzyskanie gotówki nie jest możliwe, gdyż zegarek dało się naprawić, a w takich przypadkach adnotacje na zgłoszeniu nie są uwzględniane. Prócz tego, że w karcie gwarancyjnej błędnie opisano naprawę (bo przecież synchronizacja to nie to samo, co przymocowanie wskazówki), to po dokładnym obejrzeniu dostrzegłam na szybce zegarka wyraźne zarysowanie, którego wcześniej nie było. Ten argument jednak sprzedawcy nie wystarczył do zwrotu pieniędzy. Ponownie wypełnił zgłoszenie reklamacji, a po kilkunastu dniach telefonicznie zaprosił po odbiór. Rysa ze szkiełka nie znikła, mimo to obsługująca w tym dniu pani za wszelką cenę starała się udowodnić coś innego. Zrezygnowana, poddałam się.

Czytelniczka

Konsument musi wiedzieć, że jeśli w kupionej przez niego rzeczy pojawią się wady, to ma do wyboru dwa sposoby złożenia reklamacji. Po pierwsze - może skorzystać z przepisów o rękojmi, po drugie zaś - zrobić użytek z gwarancji.
Rękojmia obowiązuje z mocy prawa przez rok od daty zakupu. Aby z niej skorzystać, nie są konieczne żadne dokumenty z wyjątkiem dowodu sprzedaży (paragon, rachunek). Sprzedawca ma obowiązek uwzględnić roszczenia konsumenta - wynika to z kodeksu cywilnego, który nakazuje temu pierwszemu, przez 12 miesięcy od daty zakupu, przyjmować reklamacje konsumenckie dotyczące wad, które ujawniły się podczas użytkowania sprzedanej rzeczy. Jedynym warunkiem uwzględnienia reklamacji jest powiadomienie o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia.

Na mocy rękojmi możemy żądać:
- wymiany wadliwej rzeczy na nową, wolną od wad
- obniżenia ceny
- zwrotu pieniędzy (ceny), przy jednoczesnym zwrocie wadliwej rzeczy
- naprawy rzeczy, jeśli sprzedawca jest jednocześnie jej wytwórcą.
Nieco inaczej ma się sprawa w przypadku gwarancji. Nie jest ona obowiązkowa dla żadnej ze stron, co oznacza, że producent czy też sprzedawca nie musi nam jej udzielić. Gwarancja to opracowany przez gwaranta (wystawcę karty gwarancyjnej) zbiór zasad postępowania, praw i obowiązków (zarówno producenta jak i konsumenta), który może być zastosowany, gdy w zakupionej rzeczy pojawią się wady.
Sprzedawcy często wykorzystują brak orientacji klientów w przepisach prawnych, stąd też zdarzają się podobne sytuacje. Czytelniczka miała prawo prosić o zwrot pieniędzy, a pracownik sklepu powinien zastosować się do przepisów o rękojmi.