Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły:
Udostepnij
Artykuły: Towar wiary - probiotyki PRO-TEST: Nr 3 (19) marzec 2003
Towar wiary - probiotyki Probiotyk to bakteria wyizolowana ze zdrowego przewodu pokarmowego człowieka. Niedawno w sklepach pojawiły się u nas tzw. napoje "probiotyczne". Reklamowane są jako "naturalnie wzmacniające odporność". Ale czy takie działanie jest w ogóle możliwe?


Niektórzy kupują napoje i jogurty "probiotyczne", ponieważ wolą ich smak od smaku zwykłych jogurtów, ale głównym powodem ich nabywania jest wiara konsumenta w poprawę stanu swojego zdrowia po ich spożyciu. Temu właśnie zawdzięczają w głównej mierze swoją popularność. Żywność "probiotyczna" stała się niemal towarem wiary. Bo czy bakterie probiotyczne z nią zjadane mogą tak wzmocnić układ immunologiczny, że człowiek nie będzie chorował? - Nie. To jest oczywiście niemożliwe - odpowiada prof. Piotr Heczko, kierownik Katedry Mikrobiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wiemy niewiele

- Od niepamiętnych czasów marzeniem człowieka jest znalezienie leku, który będzie leczył wszystkie choroby, ale oczywiście takiego leku nie ma i nie może być. Trudno mówić o generalnym uodpornieniu organizmu, bo coś takiego nie istnieje - wyjaśnia prof. Piotr Heczko.

To, co dziś nie budzi wątpliwości naukowców, to fakt, że odporność naszego organizmu zależy od możliwie jak największej liczby korzystnych bakterii zamieszkujących przewód pokarmowy. Bo układ odpornościowy jelita jest bardzo rozwinięty z uwagi na dużą powierzchnię przewodu pokarmowego. A do korzystnych bakterii należą przede wszystkim nasze własne bakterie jelitowe. Tworzą one barierę przeciw mikroorganizmom wywołującym choroby i stymulują w ten sposób system immunologiczny.

Nasza rada
Jogurty "probiotyczne" należy - jeśli już - to jeść regularnie. Dlaczego? Otóż bakterie probiotyczne nie mogą zasiedlić się w przewodzie pokarmowym na trwałe. Poza tym jogurty powinniśmy jeść, kiedy jeszcze są świeże, ponieważ głównie pod koniec ich przydatności do spożycia powstaje możliwość, że zmniejszy się liczba tych bakterii. Pamiętajmy jednak, że i zwykłe, tanie jogurty są dobrym wkładem w zdrowe odżywianie. Również spożywając kiszoną kapustę czy kiszone ogórki dostarczamy naszemu organizmowi bakterie probiotyczne.

Czy i bakterie kwasu mlekowego pochodzące z pożywienia, np. z jogurtu, również mogą wzmacniać florę bakteryjną ludzkiego jelita? Producenci "probiotyków" (na rynku polskim możemy znaleźć cztery tak nazywane produkty: Actimel, Activia Danone’a, Benefit Bakomy i Bauer) przyjmują, że odpowiedź na to pytanie brzmi: "tak" - wszak wiele z kultur bakteryjnych zamieszkujących nasz przewód pokarmowy należy do bakterii kwasu mlekowego, które występują m.in. i w jogurtach - tłumaczą. Tymczasem naukowcy nie podchodzą do probiotyków tak bezkrytycznie. Przede wszystkim wiedza na temat flory bakteryjnej jelita jest jeszcze bardzo mała, trudno więc mówić o skutkach wprowadzania do niej mikroorganizmów z żywości.

Sceptyczni uczeni

Prowadzone od dawna badania tradycyjnych jogurtów wykazały, że większość bakterii kwasu mlekowego użytych przy fermentacji nie była w stanie - po tym, jak zostaną zjedzone - utrzymać się przy życiu i w wystarczającej liczbie skutecznie dotrzeć do jelita grubego. Poszukiwano zatem takich gatunków bakterii, które przeżyłyby ciężką drogę przez przewód pokarmowy, żołądek, kwasy żółciowe. Czy bakteriom probiotycznym zawartym w nowych jogurtach to się udaje? Producenci zapewniają, że tak. Ale odpowiednich badań klinicznych, które by to potwierdzały, wciąż jest za mało.

Jogurty "probiotyczne" zawierają oprócz bakterii takich, jak w tradycyjnych jogurtach, również wybrane kultury bakterii z gatunków Lactobacillus acidophilus czy Lactobacillus casei lub określone bifidobakterie. Podczas gdy stosowane od lat bakterie kwasu mlekowego pochodzą ze środowiska zewnętrznego człowieka, bakterie probiotyczne zostały wyizolowane z ludzkiego przewodu pokarmowego. Dlatego też lepiej pasują do środowiska jelita. Do przewodu pokarmowego dostają się z otoczenia już w pierwszych dniach życia noworodka. Badania laboratoryjne z wyhodowanymi komórkami jelitowymi (czyli in vitro - nie na żywym organizmie człowieka) dowodzą, że bakterie probiotyczne dostarczone z jogurtem przyczepiają się do komórek jelita i przeżywają na nich przez krótki czas. Ale uwaga: bakterie probiotyczne nie mogą osiedlić się w jelicie na stałe - tak jak sugerują niektórzy producenci w swoich reklamach.

Flora przewodu pokarmowego człowieka jest bardzo stabilnym, autonomicznym ekosystemem z ponad 400 różnymi gatunkami bakterii. - Nasze ciało jest świetnie zorganizowane i w pewnych miejscach, jak np. w przewodzie pokarmowym jest kompleks bakterii będących w ciągłej równowadze. To jest system samoregulacji - tłumaczy dr Magdalena Strus z Katedry Mikrobiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wprowadzone dodatkowo mikroorganizmy mogą co najwyżej wesprzeć florę bakteryjną przejściowo. Niezmiernie trudno było wyizolować probiotyczny szczep bakterii właściwy dla flory przewodu pokarmowego, który by przetrwał drogę przez niego. Co więcej, wybierać trzeba spośród setek innych szczepów. Koncepcja probiotyków koncentruje się zaś tylko na dwóch grupach bakterii (Lactobacillus i Bifidobacteria), a ignoruje ogromną liczbę kilkuset innych, zamieszkujących ludzki przewód pokarmowy. Już chociażby z tego powodu część naukowców wykazuje daleko posunięty sceptycyzm, jeśli chodzi o wpływ żywności "probiotycznej" na zdrowie. Na nasze pytanie: czy aby wzmocnić mikroflorę jelitową, wystarczy jeden gatunek bakterii probiotycznych, który jest w Actimelu, Magdalena Potocka, rzecznik prasowy Danone’a odpowiada: "Nie tyle chodzi o dostarczenie każdego gatunku bakterii występujących w ekosystemie jelitowym człowieka, ile o stworzenie w przewodzie pokarmowym warunków środowiska sprzyjających rozwojowi szczepów korzystnych dla zdrowia, a hamujących rozwój drobnoustrojów patogennych." Okazuje się więc, że rzecznik Danone’a zna odpowiedź, której nauka wciąż poszukuje...

Badania na... myszach

- Jedyny zakres działania probiotyków jako leku, który został udowodniony pełnymi badaniami klinicznymi, to ich zastosowanie w biegunce natury zakaźnej u dzieci. Wtedy rzeczywiście probiotyki łagodzą jej przebieg - tłumaczy prof. Piotr Heczko. Mówi jednak nie o produktach spożywczych, a o leku - o kapsułce zawierającej probiotyk, bo to właśnie uczeni rozumieją przez pojęcie probiotyku. W takiej formie bakterie Lactobacillus rhamnosus mają zastosowanie w leczeniu schorzeń związanych z biegunkami. Niemniej jednak nie wszystkie rodzaje tych bakterii są efektywne w zwalczaniu bakterii chorobowych wywołujących biegunkę. Dowiodło tego prof. badanie, w którym 23 zdrowym ochotnikom podano komercyjny produkt probiotyczny zawierający L. acidophilus i L. bulgaricus. Następnie sprawdzono ich odporność na bakterię z gatunku Escherichia coli. Co się okazało? Odporność badanych nie różniła się od odporności osób, które dostały placebo.

Działanie jogurtów probiotycznych testował niemiecki Federalny Instytut prof. Ochrony Zdrowia Konsumenta (BgVV). Badanie przeprowadzone wśród dzieci w przedszkolu miało udowodnić korzystny wpływ takich produktów na zdrowie, jednak jego wyniki nie przekonują. Zanotowano zbyt małe różnice między częstotliwością infekcji u dzieci, które piły probiotyczne mleko, a u tych, które go nie dostawały.

Pełne badania kliniczne z żywnością "probiotyczną", owszem, były wykonywane, ale na... myszach i szczurach. Ich wyniki wskazują na to, iż rzeczywiście bakterie probiotyczne stymulują system immunologiczny prof. w ten sposób, że podnoszą liczbę przeciwciał, a co za tym idzie - i odporność. Więc reklamy probiotyków zapewniające o wzroście odporności teoretycznie przekazują prawdę. Z tym tylko, że nie wspominają, iż mowa jest odporności myszy. Z badań na zwierzętach możemy również wnioskować, że bakterie probiotyczne zmniejszają koncentrację szkodliwych produktów przemiany materii. Ale czy wyniki tych wszystkich badań można przenieść na organizm zdrowego człowieka? Tego nie udowodniono. - Co najmniej dziwne jest testowanie czegoś pochodzenia ludzkiego, przeznaczonego dla ludzi na myszach. One mają inny nabłonek, inne receptory, czyli zupełnie inny układ pokarmowy i immunologiczny - stwierdza dr Magdalena Strus. - I oczywiście dawka dla myszy jest dużo większa niż dla człowieka. Tak że niewątpliwie wnioski z takich badań są wyprowadzane za daleko - dodaje prof. Piotr Heczko. Innego zdania jest jednak Magdalena Potocka: - Dzięki rozpoczęciu prac na zwierzętach, u których nie występuje duże zróżnicowanie osobnicze, można określić mechanizm działania i efekty spożywania danej żywości. Dopiero po uzyskaniu informacji o kierunku efektu, wiedząc jakich rezultatów można się spodziewać, można rozpocząć badania na ludziach.

Ponadto Magdalena Potocka zapewnia, że Danone przeprowadzał kontrolowane badania kliniczne (a tylko takie mogą udowodnić efekty działania probiotyków). Jednak dowodów ich wykonania nie przesłała nam do czasu zamknięcia prac nad tym wydaniem "Świata Konsumenta". Dostaliśmy natomiast opis badania, z którego wynika, że spożywanie jogurtu z bakteriami L. casei może zmniejszyć częstotliwość i intensywność występowania biegunek u dzieci - czyli kolejny dowód na jedyne potwierdzone działanie probiotyków...

Pytania bez odpowiedzi

Na ostateczny dowód mówiący o szczególnych prozdrowotnych właściwościach bakterii probiotycznych jeszcze musimy poczekać, bo, jak mówi Dr Magdalena Strus, żeby cokolwiek udowodnić w świecie probiotyków, trzeba przeprowadzić pełne badania kliniczne. Pewne jest, że te właściwości istnieją tylko wtedy, gdy spożywany jogurt czy napój probiotyczny zawiera wystarczającą liczbę żywych probiotycznych bakterii i gdy jemy go codziennie. A jaka jest ta wystarczająca liczba? Tego też tak naprawdę jeszcze nie wiadomo. W każdym razie 1 mld bakterii na 1 g to absolutne minimum w przypadku probiotyków stosowanych jako lek. A czy podanie tych 35 mln bakterii, które zawiera Actimel w 1 g może mieć jakiś korzystny wpływ? - Jeśli chcemy mieć poczucie, że ma to służyć między innymi zaspokojeniu poczucia, że stwarzamy sobie lub dziecku lepszy komfort, to w porządku, bo preparaty te są na pewno nieszkodliwe - stwierdza prof. Piotr Heczko. W dodatku badania wykazują, że liczba żywych mikroorganizmów może bardzo zmaleć od czasu wyprodukowania jogurtu do końca jego daty przydatności do spożycia. Szczególnie wrażliwe są Bifidobakterie, które mogą ucierpieć już w momencie, kiedy pH, czyli kwasowość jogurtu jest nieodpowiednia. Ale i Lactobacillus jest wrażliwy na złe traktowanie. Jeśli jest za ciepło, szybko rośnie liczba tych bakterii, ale tylko, by po włożeniu do lodówki równie szybko zginęły.

Generalnie probiotyki mogą - jeśli w ogóle - działać tylko profilaktycznie, a więc zapobiegać. Przy tym nadal na wiele pytań nie ma jeszcze odpowiedzi. Prof. czy bardziej korzystna dla organizmu jest jedna kultura bakterii probiotycznych zawarta w jogurcie czy może kilka - tego nie wiadomo. Spożywane regularnie jogurty i napoje "probiotyczne" z pewnością stanowią część zdrowej diety. Jednak to samo dotyczy i zwykłych jogurtów, kefirów, zsiadłego mleka, a także kiszonej kapusty czy kiszonych ogórków.

Żywność "probiotyczna" sprzedaje się świetnie, ale bardzo wątpliwe jest, czy powodem ich produkcji jest jedynie chęć zapewnienia nam zdrowia. Na szczęście część konsumentów stawia więc pytania o prawdziwość reklamowych zapewnień o korzyściach zdrowotnych, które mają wynikać z jej spożywania. I, trzeba przyznać, że ma podstawy do wątpliwości - autorzy reklam probiotyków powołują się na naukę, tymczasem nawet najbardziej zagorzali zwolennicy koncepcji probiotyków muszą przyznać, że nauka o probiotykach jest jak na razie w początkowej fazie rozwoju. Naukowcy nie potrafią odpowiedzieć na wiele pytań, a flora bakteryjna jelita nie została jeszcze dobrze poznana. Mimo wątpliwości naukowców, przemysł probiotyków świetnie prosperuje. Jak to się dzieje? To proste - jest, przynajmniej w obecnej chwili, budowany trochę na wyrost na mitach i rozbudzaniu nadziei na możliwość uniknięcia chorób.

Tymczasem trwają badania, w tym również i kontrolowane badania kliniczne dotyczące probiotyków, także i w Polsce, ale ich pierwsze wyniki będą znane za półtora roku.

Dodatki do artykułu Co na to specjaliści?
Co to są bakterie kwasu mlekowego?
Co na to specjaliści?