Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: E-młodzież
Udostepnij
Artykuły: Cze, skąd klikasz? PRO-TEST: Nr 5 (55) maj 2006
 E-młodzież E-młodzież Cze, skąd klikasz? Mnożą się związki przez internet. Młodzież przestaje pisać pamiętniki, zastępując je wirtualnymi blogami, a zamiast iść do miasta - wchodzi na czat. Według badań już za kilka lat dzieci będą spędzały większość swojego czasu w internecie. Psychologowie biją na alarm. Jaki będzie świat, w którym przyjdzie dorastać naszym dzieciom?

Dwa lata temu Mariusz i Ewa mieszkali w miastach odległych od siebie o 400 km. Nie wiedzieli o swoim istnieniu. Dziś wynajmują mieszkanie we wrocławskiej kamienicy. W maju będzie ślub. - Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem przez internet. Raz na Gadu Gadu napisał do mnie przez pomyłkę jakiś mężczyzna. Jak się później okazało, mój przyszły mąż - tłumaczy Ewa.

Mariusz chciał porozmawiać z kolegą, ale źle zapisał jego numer. Kiedy po drugiej stronie odezwała się dziewczyna, był zdziwiony. - Myślałem, że znajomy robi sobie żarty, nie słuchałem tłumaczeń Ewy, a ona ciągle powtarzała "ale ja naprawdę jestem kobietą". Kiedy w końcu zauważyłem, że piszę pod zły numer, oboje zaczęliśmy się śmiać - wspomina, przytulając ją. Od słowa do słowa przypadkowi internauci wymienili się numerami telefonów i obiecali, że jutro znowu porozmawiają. I tak się zaczęło. Po dwóch miesiącach codziennego pisania, długich telefonów i niespodzianek wysyłanych pocztą, zdecydowali, że spróbują życia razem. - To nie była prosta decyzja - ona mieszkała w Rzeszowie, a ja we Wrocławiu. - tłumaczy. Oboje studiowali - Ewa dopiero zaczynała, a Mariusz był na drugim roku. Spotykali się rzadko, bo nie mieli zbyt wiele czasu. Rok temu Mariusz zaproponował wspólne mieszkanie. - Już niedługo kończę studia, zdobędę pracę. Jakoś to będzie. Najważniejsze, że mamy siebie - tłumaczy.

O swoim przypadku mówią, że była to "miłość od pierwszego kliknięcia". Nie wyobrażają sobie, żeby tamtej wiosny mogli podjąć inną decyzję.

Takie historie zdarzają się w Polsce coraz częściej. Prawie jedna czwarta internautów poznała kogoś przez internet. Większość tych wirtualnych znajomości przekształciła się w znajomości realne - wynika z badań CBOS. Dla co szóstego nastolatka rozmowy przez internet są ważne dlatego, bo można porozmawiać o sprawach intymnych. Tyle samo młodych osób szuka w internecie miłości i sposobności do umówienia się na randkę.

Dać się poderwać?

- Cze, skąd klikasz? - Opole, a ile masz latek? - 17, dasz fotkę? Tak zaczyna się rozmowy na nastoletnich czatach. - Jak nie wyślesz zdjęcia, to mówią, że nie jesteś wiarygodny i nie chcą z tobą gadać. Nic dziwnego, bo w internecie każdy jest anonimowy - tłumaczy Justyna, siedząca na wałbrzyskim czacie w portalu wp.pl pod nickiem "Ona". Wchodzi tu już półtora roku. - Trudno znaleźć kogoś wartościowego, to najczęściej dzieciaki nudzące się na informatyce. Do tej pory trafiłam tylko na kilka ciekawych osób - wylicza. Dlaczego więc ciągle w tym uczestniczy? - To uzależnia. Chat jest takim preludium dobrej zabawy: przypadkowo rozmawiasz z kimś, kto wysyła ci fotkę. Patrzysz, a tu świetny koleś, naprawdę warty uwagi. I wtedy podejmujesz decyzję, co z nim zrobić. Dać się namówić na coś więcej czy odpuścić? - tłumaczy.

Jeszcze do niedawna młodzież pisała pamiętniki, które chowała głęboko w szafkach, ukrywając je przed wszystkimi. Teraz młody człowiek za punkt honoru ma założenie bloga i pisanie na nim o najintymniejszych nawet sprawach, czekając na komentarze zupełnie obcych ludzi.
Młodzi ludzie stworzyli nawet specyficzny język, którym posługują się na czatach i nie tylko. Zamiast "cześć", mówi się tu "cze", polskie słowa zapisuje się zgodnie z angielską fonetyką, (np. klikasz - klikash, już - joosh), a na zasady ortografii i stylistyki nikt nie zwraca uwagi. Chodzi wyłącznie o treść. Jednak również z nią może być kłopot. - W trakcie normalnej konwersacji jedynie około 10% przekazu stanowi treść. Pozostała część to ton głosu, mimika twarzy, gesty, przekaz niewerbalny. Na pewno każdy internauta miał sytuację, kiedy po długiej dyskusji w sieci nie można było dojść do porozumienia, a jeden szybki telefon czy krótkie spotkanie od razu wyjaśniało sprawę - mówi Jarogniew "Vader" Muszyński, operator polskiej części IRCNetu, uczęszczanej przez ponad 100 tys. czatowników.

W internecie czaty są jedną z najpopularniejszych usług. W godzinach szczytu przebywa na nich nawet kilkaset tysięcy osób. Najczęściej niepełnoletnich. - To niepokojące, bo czat nie buduje prawidłowych wzorców zachowań w społeczeństwie. Znaczy to tyle, że za 10 lat może dojść do sytuacji, w której nastolatek nie będzie wiedział, w jaki sposób oddać w sklepie towar do reklamacji albo jak zapytać przypadkowego przechodnia o drogę - martwi się Henryk Dudziński, psycholog.

30 milionów komentarzy

Równie popularne wśród nastolatków stały się od niedawna blogi, czyli internetowe pamiętniki, zastępując swoje tradycyjne, papierowe pierwowzory. Najczęściej młody bloger jest dziewczyną w wieku 15-17 lat. - Codziennie nowy pamiętnik zakłada 70-80 osób, a były czasy, że dokonywano nawet 300 rejestracji dziennie - mówi Adam Wojtkiewicz, właściciel pierwszego serwisu blogowego w Polsce, Blog.pl. W jego portalu założonych jest ponad 70 tys. internetowych pamiętników, które zawierają łącznie 7 mln wpisów i - uwaga! - ponad 30 mln komentarzy.

- Zauważamy w ostatnich latach ciekawe zjawisko. Jeszcze do niedawna młodzież pisała pamiętniki, które chowała głęboko w szafkach, ukrywając je przed wszystkimi. Teraz młody człowiek za punkt honoru ma założenie bloga i pisanie na nim o najintymniejszych nawet sprawach, czekając na komentarze zupełnie obcych ludzi - tłumaczy Helena Grad, socjolog młodzieży. Te obserwacje potwierdzają właściciele blogowisk. Zgodnie twierdzą, że w ostatnich latach popyt na pamiętniki w internecie wzrósł i umocnił się.

Era e-młodzieży

Blogi są lubiane także przez gejów. - Na 10 moich znajomych homo 8-9 ma bloga - mówi Marcin Grochowski (whoever25.blog.pl). - Tutejsze środowisko jest przyjazne homoseksualistom. Na moim blogu byłem o wiele częściej krytykowany przez innych gejów za moje teksty niż przez przypadkowych ludzi. Wpisów typu "wy pedały" praktycznie u siebie nie miałem - dodaje. Marcin jest też świetnym przykładem na to, że blogi pomagają nawiązywać przyjaźnie, a nawet związki. - To właśnie tutaj poznałem mojego obecnego partnera (not4every1.blog.pl). Dwóch mężczyzn połączył wirtualny pamiętnik - śmieje się.

E-społeczeństwo jest z pewnością bardziej tolerancyjne. Socjologowie i etycy martwią się tylko, by internetowy liberalizm nie przekroczył zdroworozsądkowych granic. - Można się spodziewać, że pozycja blogów i czatów będzie stale rosnąć. Już dziś blog wygrywa z pamiętnikiem, a czat - z wyjściem do kina - mówi Henryk Dudziński. - Z biegiem lat zacznie się tworzyć nowa grupa społeczna, swoista e-młodzież. Ważne, aby internet potrafił umiejętnie ją rozwinąć. A to może być trudne.

A co Wy o tym sądzicie? Czekamy na Wasze opinie.
Załączniki do artykułu Artykuł w wersji PDF