Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: Konsument w Teksasie
Udostepnij
Artykuły: Kowbojskie zakupy PRO-TEST: Nr 6 (67) czerwiec 2007
 Konsument w Teksasie Konsument w Teksasie Kowbojskie zakupy Cokolwiek by nie mówić o tym, że mamy XXI wiek i że Teksas będąc stanem USA jest w tym wieku głęboko zakorzeniony, Polak pojedzie tam po to, by pooddychać specyficzną atmosferą, która na myśl przywodzi wiek XIX. Bo Teksas to przede wszystkim tradycja kowbojska.

Amerykański kowboj rozpala wyobraźnię obrazami prawdziwych mężczyzn w dżinsach, skórach i kapeluszach, z lassem i rewolwerem u boku, jeżdzących konno i doglądających stad rogatych zwierząt. I jeżeli warto przyjechać do Teksasu na zakupy, to po to, by ubrać się, wyposażyć, zjeść i wypić jak kowboj. Na resztę szkoda czasu.

Skąd wziął się kowboj?

Rodowity Teksańczyk to rezultat osadnictwa Meksykan, którzy na tym terenie się rozpanoszyli gdzieś na początku XIX w. Konie i bydło sprowadzone jeszcze przez hiszpańskich odkrywców rozmnożyło się tu pięknie i stanowiło prawdziwą gratkę dla każdego, kto tylko zechciał sobie je złapać. Wojna secesyjna dodatkowo zatarła różnice między osadnikami meksykańskimi, anglosaskimi i czarnoskórymi. Był to już po prostu Teksas z rodowitymi mieszkańcami tych ziem - Teksańczykami, która to nazwa stała się wtedy synonimem kowboja.

Zacznij od głowy

Kapelusz teksańskiego pastucha jest starannie wykonany - chroni przed zimnem (kapelusze filcowe) lub słońcem (kapelusze słomkowe - tak, tak słomkowe). Dobry kapelusz mądry kupiec nabędzie w renomowanym sklepie, a nie u przygodnego handlarza, gdyż o podróbkę łatwo.

Filc to spilśniona, czyli spleciona zwierzęca sierść. Dzięki temu jest lekki, wytrzymały, odporny na wodę i odkształcenia. Dobrze zrobiony teksański kapelusz to prawdziwe cacko, które wystarcza na całe życie. Przy zakupie warto zwrócić uwagę na rodzaj filcu. Najmniej wartościowy i najpopularniejszy jest królik, najlepsze są kapelusze z bobra. Widać to zresztą po cenach. Kapelusz króliczy można kupić za 100 dolarów, kapelusz mieszany królika z bobrem za 165 do 200 dolarów, ale stuprocentowego bobra spilśnionego w filc i uformowanego w piękne, oryginalne, teksańskie nakrycie głowy nie dostaniemy za mniej niż 750 zielonych. Sam więc przyznaj, drogi konsumencie, że nie jest to byle jaki zakup.

Spodnie bez nitów

<br />Dobrze zrobiony teksański <br />kapelusz to prawdziwe cacko, <br />które wystarcza na całe życieDżinsy wymyślił wprawdzie Levi Strauss, ale Teksańczycy natychmiast je zaadaptowali. Po pewnych przeróbkach jednakże umożliwiających wygodną jazdę konną. Przede wszystkim zrezygnowali z nitów w tylnych kieszeniach i w kroku. Pierwsze przeszkadzały w jeździe konnej, drugie w kucaniu przy wieczornym ognisku. Najbardziej popularną i lubianą, choć nie tutaj powstałą, marką są miękkie i dobrze układające się Wranglery. Cenią je jeźdźcy rodeo - doceni je pewnie i konsument z Polski.

Do tego koniecznie skórzane, długie ochraniacze na nogawki, które kiedyś służyły do ochrony przed deszczem, zimnem i chaszczami. Teraz kupują je ci, którzy biorą udział w rodeach oraz ci, którzy polują na coś oryginalnego i lokalnie produkowanego. Spodnie to wydatek rzędu 300 dolarów (a dla koneserów i 500), nogawice - 150.

Buty, buciki

Prawdziwie kowbojskie buty kupi tylko prawdziwy ich miłośnik - ze względu na cenę, która zaczyna się od 4,5 tys. dolarów. Inne buty są do chodzenia, inne do rodeo, a jeszcze inne do jazdy konnej. Robione na miarę (sześć tygodni oczekiwania). Mają swoje cechy charakterystyczne: obcas, ostrogi, specjalnie wyprofilowaną cholewę, metalowe wzmocnienie pięty, wąskie nosy - wszystko w zależności od przeznaczenia obuwia. Znawcy zwracają uwagę na kształt, na to jak się w nich chodzi oraz na miękkość i rodzaj skóry (podobno najlepsza jest skóra rekina). Natomiast zbieracz pamiątek, który buty chce mieć, ale nie muszą to być koniecznie oryginały, kupi popularne kowbojki za 200 dolarów. I też będzie zadowolony, bo wprawdzie konno w nich nie pojeździ, ale na polskiej ulicy pokaże się bez wstydu.

Na koń!

Bez siodła jeździć się nie da, ale przewóz ogromnego skórzanego siodła przez granicę to wyzwanie dla prawdziwych miłośników konnej jazdy. Gdyby jednak tacy się znaleźli, w Teksasie mają do wyboru dwa źródła: sklepy i pracownie. W sklepie można kupić siodło szybko, łatwo i "tanio" (za 1000 dolarów). W pracowni zaś zamówić można siodło, które nawet bez konia wzbudzać będzie podziw kolecjonerów. Ale zaliczka za ten kaprys zaczyna się od 2,5 tys. dolarów. Pełna cena zależy od umowy.

Coś na ząb

Ubrany jak Teksańczyk, ze skórzanym siodłem pod pachą, głową pełną wrażeń i prawie pustą kieszenią przybysz powinien odpocząć w jednej z tysięcy restauracji, w których przyjacielscy ludzie oferują to, co mają najlepszego. Podstawę teksańskiego wyżywienia stanowi fasola, stek drobiowy i wołowy, ryba z grilla, gulasz i sos ostry jak piekło. Najważniejsze jednak, by w Teksasie zjeść chili. Chili to potrawa oficjalnie uznana za Stanowe Danie Teksasu, stworzona na bazie fasoli, mięsa i jarzyn. Kto był w Teksasie, a nie zna smaku chili - nie był w Teksasie.