Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: Upadłość konsumencka
Udostepnij
Artykuły: Bankructwo na życzenie PRO-TEST: Nr 1 (84) styczeń 2009
 Upadłość konsumencka Upadłość konsumencka Bankructwo na życzenie Doświadczenia z windykacją długu miało co dziesiąte gospodarstwo domowe w Polsce, a 2% komornik zajął pensję. Konsumenci, którzy nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań finansowych, będą wkrótce mieli szansę ogłosić upadłość, dzięki czemu po spłaceniu części długów, pozostałe wierzytelności będą mogły zostać umorzone. Przeciwnicy nowych przepisów nie zgadzają się przede wszystkim z możliwością odebrania dłużnikowi mieszkania.

Połowa Polaków (51%) rozwiązuje swoje problemy finansowe pożyczając pieniądze, a co trzecie gospodarstwo domowe jest zadłużone – wynika z badania TNS OBOP przeprowadzonego na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Najczęściej zaciągamy zobowiązania w bankach – 79% gospodarstw domowych tam właśnie wzięło pożyczkę. Nie jest to z reguły duży dług (około 1/5 gospodarstw jest zadłużona na mniej niż 1000 zł, kolejne 28% – do kwoty 2,5 tys. zł, natomiast zobowiązanie do 100 tys. zł ma 20% gospodarstw, a ponad 100 tys. zł – 3%). W razie niespłacenia długów konsument narażony jest na interwencję komorniczą – takie doświadczenie miało 2% gospodarstw domowych.

Ratunkiem dla osób, które bez swojej winy stały się niewypłacalne, ma stać się upadłość konsumencka. To nowość w polskim prawie, która zacznie obowiązywać prawdopodobnie już w marcu 2009 r. dzięki wprowadzeniu projektu nowelizacji ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Nowy start

Jak podkreślają przedstawiciele UOKiK-u, który od lat postulował wprowadzenie instytucji upadłości konsumenckiej, szansę „nowego startu” powinny mieć jedynie osoby, które zadłużyły się racjonalnie, lecz nie mogą spełnić swoich zobowiązań z przyczyn losowych. Tak też się stanie: Upadłość będziemy mogli ogłosić, jeżeli staniemy się niewypłacalni wskutek wyjątkowych i niezależnych od nas okoliczności (np. długotrwała choroba, nieszczęśliwy wypadek czy niezawiniona utrata pracy).

Dłużnik nie będzie mógł ogłosić upadłości w sytuacji, gdy zaciągnął zobowiązanie będąc już niewypłacalnym, albo gdy doszło do rozwiązania stosunku pracy z przyczyn leżących po stronie pracownika lub za jego zgodą. Nie będzie można też nadużywać instytucji upadłości – okres między oddłużeniami nie może być krótszy niż 10 lat.

Bez dachu nad głową?

Upadłość będzie ogłaszał sąd. Ma ona polegać na likwidacji majątku dłużnika w celu jego spieniężenia i przekazania wierzycielom. W przypadku, gdy do pokrycia zobowiązań niezbędna jest sprzedaż nieruchomości dłużnika, sąd wydzieli z tej kwoty sumę pozwalającą konsumentowi na wynajmowanie mieszkania przez rok. Właśnie możliwość utraty mieszkania budzi szczególny niepokój przeciwników ustawy.

Ustawa gwarantuje także ochronę praw wierzycieli. Jeżeli sprzedaż majątku nie wystarczy do spłacenia wszystkich wierzytelności, sąd będzie, na wniosek dłużnika, orzekał o planie ich spłat w ciągu pięciu lat. Zakres spłat będzie zależeć między innymi od zarobków zadłużonej osoby, możliwości spłaty czy wysokości wierzytelności. Ponadto dla ochrony praw pożyczkodawców projekt przyjmuje, że w okresie spłat dłużnik nie będzie mógł zaciągać nowych pożyczek, kredytów czy robić zakupów na raty. Konsument będzie również musiał składać coroczne sprawozdania z wykonania planu spłat wierzycieli, o osiągniętych przychodach i nabytych składnikach majątkowych w roku poprzednim.

Zmienny plan spłat

Sąd może ustalić warunki spłaty bardziej korzystne dla wierzycieli, jeżeli zażąda tego wierzyciel. Jeśli zaś wystąpią okoliczności uniemożliwiające dłużnikowi spłatę, sąd będzie mógł przedłużyć okres spłaty, ale nie więcej niż o dwa lata.
W razie niespodziewanej poprawy sytuacji materialnej upadłego (dzięki darowiźnie, wygranej w grach losowych lub spadku), sąd może podnieść wysokość spłaty długów. Nie będzie to jednak dotyczyć sytuacji, gdy kondycja finansowa dłużnika poprawi się w związku z jego aktywnością zawodową lub działalnością gospodarczą. – Celem tego rozwiązania jest zachęcenie dłużników do zwiększenia aktywności zawodowej – tłumaczył Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

Innym istotnym postanowieniem projektu jest ustalenie niskiej opłaty za wszczęcie postępowania upadłościowego konsumenta – 200 zł, zamiast 1000 zł, pobieranego obecnie od przedsiębiorców.

– Projektowana regulacja idzie w kierunku zgodnym z tendencjami wykształconymi w ustawodawstwach pozostałych państw Unii Europejskiej, realizując w sposób dostosowany do polskich warunków zasadę tzw. zasłużonego nowego startu. Wierzymy, że instrument ten pozwoli na odzyskanie płynności finansowej konsumentom, którzy popadli w zadłużenie w wyniku zdarzeń losowych, przy jednoczesnym zabezpieczeniu praw wierzycieli – wyznała Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.

Ustawa to jedno, dopiero jednak praktyka pokaże, czy nowe przepisy się sprawdzą, dla kogo będą korzystne oraz czy konsumenci będą chętnie korzystać z prawa do ogłoszenia upadłości. Nie wszyscy eksperci są co do tego przekonani. – Kiedy ludzie zorientują się w mechanizmach, nikt nie będzie chciał korzystać z upadłości – ostrzega w „Gazecie Wyborczej” Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. Równie wstrzemięźliwy jest Tadeusz Białek, radca prawny Związku Banków Polskich: – Teoretycznie banki powinny być z ustawy o upadłości konsumenckiej zadowolone. Ale zdają sobie sprawę, że w tej wersji upadłość sprawi, iż klient do końca życia nie podźwignie się z tej sytuacji. I nigdy z usług banku nie skorzysta – twierdzi. – To nie druga szansa, ale wyeliminowanie klienta z systemu bankowego. Z sądem nie ma dyskusji, licytuje mieszkanie, orzeka raty, a my zostajemy bez majątku – dodaje w wypowiedzi dla „GW”.

Możliwość ogłoszenia upadłości przez osoby fizyczne funkcjonuje w wielu krajach Unii Europejskiej (m.in. w Niemczech, Francji, Finlandii, Belgii, Irlandii, Hiszpanii, Luksemburgu czy Holandii). Ze względu na brak jednolitej, unijnej regulacji dotyczącej tego zagadnienia, rozwiązania przyjęte w poszczególnych krajach różnią się od siebie.