Uwaga! Ta strona używa plików cookies i podobnych techonologii (kliknij aby poznać politykę plików Cookies)
Akceptuj i zamknij
Artykuły: Konsument w Holandii
Udostepnij
Artykuły: Walka wiatrakami PRO-TEST: Nr 5 (88) maj 2009
 Konsument w Holandii Konsument w Holandii Walka wiatrakami Nigdzie nie spotkamy tylu rowerów w jednym miejscu, tak dużych okien w domach, tak kolorowych tulipanów, tak liberalnego prawa, tylu kanałów i tylu wiatraków, co w Holandii.

Holandia leży w sercu Europy, a mimo to wyjątkowe tylko dla tego państwa cechy, niespotykane gdzie indziej, można wyliczać jeszcze długo. Również zakupy w Holandii są niepowtarzalne.

Pełen liberalizm

Tylko tu legalnie kupuje się marihuanę, w jednym z licznych coffee shopów spokojnie wypala skręta, a na ulicach unosi się nieustannie zapach trawki. Tylko tu w majestacie prawa można skorzystać z usług prostytutki, a pełen wybór wdzięczących się z wystaw do przechodniów amatorek najstarszego zawodu świata spotykamy na przykład w Dzielnicy Czerwonych Latarni w Amsterdamie. Konsumenci oglądają te wystawy zupełnie tak samo, jak witryny sklepowe z każdym innym produktem – ubraniami, książkami czy zabawkami. A ulicami Dzielnicy Czerwonych Latarni przechodzą tłumy, także całe rodziny, łącznie z dziećmi – prawdę powiedziawszy więcej tu turystów i zwiedzających niż autentycznych konsumentów wdzięków pań zza wystawowych okien. Biznes jednak się kręci i co chwilę widzimy kolejną zasłanianą kotarę w wystawowym oknie, za którym znajduje się pokoik – miejsce pracy dziewczyn przybywających tu z całego świata w poszukiwaniu zarobku. Każda z nich może wynająć tzw. „okno” w Dzielnicy Czerwonych Latarni.

W aptece można kupić zestaw do eutanazji, a pary homoseksualne już od wielu lat mają możliwość adoptowania dzieci.
Przechodniów zaczepiają nie tylko prostytutki, ale i handlarze twardych narkotyków, usiłujący za wszelką cenę wcisnąć nam heroinę i kokainę. Używki te nie są jednak legalne, nawet tu, w Amsterdamie. Co innego narkotyki miękkie – wśród nich możemy przebierać do woli i w zgodzie z prawem. Dostępne są zarówno gotowe skręty, jak i nasiona do założenia własnej hodowli w doniczce. Zestaw, na który składa się kilka nasionek, ziemia, doniczka oraz dokładna instrukcja obsługi całości, kosztuje około 5 euro. W Holandii można zaopatrzyć się również w podobne hodowle grzybków halucynogennych. Krótko mówiąc, oferta jest niezwykle bogata.

fot. Amsterdam Tourism <br>& Convention BoardNarkotyki można tu kupić niemal na każdym kroku, ale nie... zapałki. Konsument nie znajdzie ich w żadnym sklepie, ani kiosku. Dlaczego? Wyjaśnienie tego paradoksu jest proste, ale i zaskakujące: Zapałki to reklama papierosów. A w Holandii obowiązuje zakaz reklamowania tytoniu. Jak więc widać, nawet holenderski liberalizm ma swoje granice. I to wyznaczone w miejscu, w którym nikt by się ich nie spodziewał.

Holenderski liberalizm to jeszcze prawo do eutanazji i możliwość zawierania małżeństw homoseksualnych. To, co wywołuje ostre sprzeciwy wielu środowisk na całym świecie, tutaj jest legalne. W aptece można kupić zestaw do eutanazji, a pary homoseksualne już od wielu lat mają możliwość adoptowania dzieci. Dziś około 20 tys. dzieci jest wychowywanych w Holandii przez gejów i lesbijki.

Kraina tulipanów


Marihuana nie jest jedyną rośliną, z jakiej słynie Holandia. Tulipany – to właśnie one wywołują od razu skojarzenia z tym krajem. I słusznie – tylu kolorów, kształtów i odmian tulipanów nie ma chyba nigdzie indziej na Ziemi, co tutaj, na giełdzie kwiatowej – jednej z największych na świecie. Tutaj również można zaopatrzyć się w inne rośliny – egzotyczne palmy przeróżnych rodzajów: kokosowe, daktylowe, bananowce i wiele innych, których nazwy przeciętnemu Europejczykowi nie są znane.

Charakterystyczny holenderski krajobraz to wielkie pola tulipanów. Wyglądają najpiękniej na wiosnę – kiedy kwitną. Warto odwiedzić też jedną wystaw kwiatowych, które odbywają się tu bardzo często. Skąd tak wielkie zamiłowanie Holendrów do tulipanów? Wszystko zaczęło się w XVII w., kiedy to nastał czas trwającej przez kilka lat spekulacji cebulkami rzadkich odmian tulipanów. Ceny niektórych cebulek przewyższały cenę dobrego domu! Dziś na szczęście te piękne kwiaty są znacznie tańsze i każdy może sobie na nie pozwolić.

Mimo klimatu raczej mglistego i deszczowego, Holandia jest krajem bardzo kolorowym. I to nie tylko za sprawą kwiatów i egzotycznych roślin. Holandia jest kolorowa dzięki wszechobecnej barwie pomarańczowej. To narodowy kolor Holendrów. Szczególnie pomarańczowo robi się na ulicach w dniu urodzin królowej Beatrix. Co roku tego dnia, 30 kwietnia, cały kraj świętuje. Urządzane są festyny, zabawy i imprezy na ulicach Amsterdamu. Grają zespoły, a ludzie tańczą. Bawią się również na wodach kanałów – na łodziach i barkach. Holendrzy ubierają się w ten dzień na pomarańczowo na cześć rodziny królewskiej. W centrum Amsteradmu przy dźwiękach muzyki i wśród bawiących się ludzi odbywa się niezwykły targ staroci.

Wiatraki i kanały

Kolejny symbol Holandii to wiatrak. Kiedy jedziemy przez ten kraj, co jakiś czas naszym oczom ukazuje się jeden z ponad 1000 zabytkowych wiatraków. Około 650 z nich można zwiedzać. Budowle te przypominają o odwiecznej walce mieszkańców Holandii z żywiołem wody. Stare powiedzenie mówi: „Bóg stworzył świat, a Holandię stworzyli Holendrzy”. Położona nad Morzem Północnym kraina była przez wieki zalewana przez wodę. Dopiero dzięki wynalezionemu systemowi wiatraków Holendrzy zaczęli kawałek po kawałku swojego kraju wydzierać żywiołowi. Ziemie otaczano tamami i osuszano przy pomocy wiatraków. W ten sposób powstawały tereny położone poniżej poziomu morza. Dziś aż 25% powierzchni Holandii to depresje.

Mimo zwycięskiej walki człowieka z morzem, woda jest nadal obecna w pejzażu Holandii. I dobrze – piękne kanały nadają niepowtarzalny charakter tutejszym miastom. W Amsterdamie, na przykład spacerując wzdłuż kanałów, można podziwiać piękne barki. W środku są, nierzadko luksusowe, mieszkania, często nawet z ogródkiem na pokładzie. Moda na mieszkanie w barkach zyskuje tu coraz więcej zwolenników.

Raz na kilka lat zimą kanały zamarzają. Wtedy Holendrzy zakładają łyżwy i miasto zmienia się nie do poznania.

fot. Amsterdam Tourism <br>& Convention BoardPejzaż miast, obok kanałów, tworzą kolorowe kamienice z wielkimi oknami. Holendrzy nie chowają się za zasłonami – przechodzień bez problemu ujrzy toczące się w domach życie. W starych dzielnicach domy są bardzo wąskie. Czasem wręcz tak wąskie jak drzwi. Dlaczego? To proste – otóż dawniej wysokość podatku zależała od szerokości domu.

Uprzywilejowani rowerzyści

Najpopularniejszym środkiem transportu w Holandii są oczywiście rowery. Chyba to jedyny kraj na świecie, gdzie istnieje większe ryzyko wpadnięcia pod rower niż pod samochód. Ryzyko to jest szczególnie duże dla osób nowo przybyłych do Amsterdamu, dla których wszechobecny dźwięk dzwonków i pędzący ze wszystkich stron rowerzyści, mogą być traumatycznym przeżyciem. Ale już po kilku dniach oswoimy się z rowerami, dla których wyznaczone są szersze drogi niż dla pieszych i budowane są kilkupiętrowe, ogromne parkingi. Nic dziwnego – rowerów w Amsterdamie jest prawie tyle samo, ilu mieszkańców. Rowerem porusza się niemal każdy – i biznesmen w garniturze spieszący na ważne spotkanie, i matka odwożąca dziecko do przedszkola, i babcia pedałująca na zakupy.

Rowery holenderskie to nie żadne wymyślne górale, na jakich jeździ większość Polaków. Tu jeździ się na rowerach miejskich, z dużymi kołami i często mocno już sfatygowanych za sprawą ich ciągłej eksploatacji. Mimo to rowery są w Amsterdamie kradzione. I to niestety w wielu przypadkach przez... Polaków.

Holenderski przysmak

To chyba jedyny kraj na świecie, gdzie istnieje większe ryzyko wpadnięcia pod rower niż pod samochód.
Tulipany, wiatraki, kanały, rowery... Na tym nie jeszcze koniec symboli, z których Holandia słynie. Tutaj powstają też znane na cały świat sery. Gouda, edam, leerdamer – swoje nazwy wzięły od miejscowości, w których są produkowane. Warto zajrzeć do jednego ze sklepów specjalizujących się w serach i skosztować na przykład kawałek bardzo starego, dojrzewającego wiele lat sera gouda, który przybiera wygląd marmuru.